Czy ma pan chwilę na rozmowę o Bogu?

Na świecie jest kilka tysięcy religii i znacznie więcej wierzeń i odłamów. Czym jest religia, nie wnikam, to pojęcie dotyczy każdego człowieka indywidualnie i nie czuję się na tyle oświecony by tworzyć takie definicje. Mimo wszystko, mój mały móżdżek nieznaczący nic wobec potęgi jakiegokolwiek boga potrafi pojąć jedno – nie ma nic bardziej wpieniającego niż człowiek, który konicznie musi narzucić mi swój punkt widzenia.

Ostatnimi czasy wiele się mówi o islamizacji Europy. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to poważne zagrożenie dla starego kontynentu ale nie z powodu stricte religii muzułmańskiej. Zagraża nam po prostu banda religijnych oszołomów, których nie brakuje w każdej części świata i wśród osób wierzących w najróżniejsze dziwy. Patrzmy na swoje podwórko gdzie wciąż dominuje katolicyzm. Żeby nie było, osobiście nic nie mam do katolików, chodzą sobie do kościoła, jedzą ryby w piątek i dzięki nim mamy sporo wolnego od pracy. Jednak gdy słyszę, że jest to jedyna słuszna religia, gdy ktoś mi wmawia, że nie wierzyć to błąd, że nie będę zbawiony i tylko oni mogą mnie uchronić przed wiecznym cierpieniem w kotle kolesia z rogami to czuję jak krew mi się gotuje. Sorki panowie i panie, nie wierzę w to co wy i nigdy nie zacznę, nie kręci mnie to, nie lubuję się w poszczeniu, klękaniu i odmawianiu sobie przyjemności. A że nie pójdę do nieba? Przepraszam, a co to was obchodzi? Jeżeli jesteście tak wielce błogosławieni to siądźcie sobie na tarasie, wypijcie herbatę i śmiejąc się w duchu patrzcie na ciemny lud dążący ku zagładzie. Ja bym tak na waszym miejscu zrobił.

Oczywiście problem nie dotyczy tylko katolików. Wszystkie sekty i religie obrały sobie za cel by nastraszyć jak największą liczbę ludzi i narzucić im swój tok myślenia. Czy to muzułmanie, hindusi, buddyści czy inni animiści wszystkich łączy ślepa wiara we własną nieomylność. Będzie peszek jak się okaże, że nikt nie miał racji a trzeba było czcić np. Wielkiego Bakłażana. „Wybaczcie, nikt nie trafił. Będzie cierpieć cała wieczność. LOL.”.

Na przeciwnym biegunie są kolejne źródła mej frustracji – ateiści. Wierzący mają to do siebie, że biadolą nad losem swych ciemnych bliskich kroczących ku zgubie zaś niewierzący czują się niesłusznie lepsi, rozsądniejsi i często odnoszą się do ludzi religijnych z pogardą. Ciekawe skąd też u nich taka pewność, że ich brak wiary jest słuszny? Że niby takie z nich racjonalne, otwarte umysły wolne od zabobonów? Kiedyś mądrzy ludzie twardo upierali się, że słońce krąży wokół ziemi. A nagle zdziwko! Nie wierzysz? Spoko, nikt ci nie każe. Ale nie staraj się sprowadzać ślepych owieczek na swoją drogę bo postępujesz jeszcze gorzej niż wierzący – chcesz wpoić innym swoje wartości nie mówiąc nawet o możliwej nagrodzie. Katolicy chociaż niebo dają. A muzułmanie dziewice (dzięki temu przodują w moim rankingu, jak będę umierał to się nawrócę na Islam, a nóż się załapię).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *