Wyjściowa 11 2013!

Kres roku zbliża się nieubłaganie. Zawsze, gdy coś się kończy nadchodzi etap podsumowań. Mijające 12 miesięcy zamykam w muzycznych klamrach. Nic lepiej nie odzwierciedla nastroju niż playlista z odtwarzacza. Toteż zapraszam do zapoznania się z moją wyjściową jedenastką roku 2013. Enjoy!

11. My Body is a Cage – Peter Gabriel

Motyw zasłyszany w popularnym serialu House M.D.. Nieszczególnie lubię twórczość Peter’a Gabriel’a, lecz ten kawałek powalił mnie szczerym tekstem i bardzo emocjonalnym wykonaniem. Słuchany szczególnie często na początku roku, później już nie było takiej potrzeby – tytułowa klatka znikła.

 

10. Marian – Kowalski

Utwór towarzyszący mi podczas nocnych dyżurów w pubie. Niewesoła, tęskna pieśń o czasach młodości. Muzycznie nic porażającego, ale sam tekst potrafi przenieść człowieka w przeszłość. Przestałem słuchać o Marianie, co ze schodów spadł, gdy zrozumiałem, iż wcale nie chcę wracać do dawnych lat. Mimo to, katowałem się nutą do granic rozsądku podczas sprzątania brudnych kufli po hordzie zapitych w sztok debili.

9. Dovahkiin – ?

Fus – Ro – Dah bitches! Motyw przewodni świetnej gry z serii The Elder Scrolls – Skyrim. Wiele można następcy Oblivion’a zarzucić, ale na pewno nie brak klimatu budowanego w dużej mierze przez fenomenalną oprawę dźwiękową. Przyznajcie sami, słuchając tego utworu aż chce się chwycić miecz i utłuc jakiegoś smoka. Jaki wpływ miał Dovahkiin na mnie? Człowieku, daj mi tylko jakiegoś przerośniętego jaszczura to zobaczysz!

8. Reptile’s Theme – Skrillex

Mówcie sobie co chcecie, ale ja lubię dubstep. Reptile’s Theme słuchałem na tyle często, że nadwyrężyłem sobie mięśnie szyi od machania głową. Zasłużone miejsce na liście, bo muzyka ma przede wszystkim bawić. Kawałek obecny przez cały rok i chyba nigdy się nie znudzi.

7. Życie Depcze Wyobraźnię – WWO

Co prawda, WWO jarałem się znacznie bardziej kilka lat temu, lecz w tym roku tenże utwór wrócił do mojej świadomości ze zdwojoną siłą. Co w nim takiego jest? Świetny tekst, z którym zgadzam się w stu procentach Są hip-hopowe nuty gdzie warstwa liryczna zapiera dech w piersiach, ale tylko Życie Depcze Wyobraźnię jest dla mnie odzwierciedleniem własnych przekonań.

6. In Your Face – Die Antwoord

Pierwszy utwór z płyty $O$. Nie powalił mnie na kolana, choć zaciekawił. Przesłuchałem cały longplay. Później drugi raz. Trzeci. Dziesiąty. In Your Face umieszczam na liście nie tylko by podkreślić $O$ jako całość. Mimo początkowej niechęci, właśnie ten kawałek stał się moim ulubionym.

5. Pennyroyal Tea – Nirvana

Osobisty, ponadczasowy hit. Nie jestem wokalnie utalentowany, ale ten utwór mogę śpiewać nawet w towarzystwie. Lubię go szczególnie za te dwie linijki:

Sit and drink Pennyroyal Tea
Distill the life that`s inside of me

Człowiek się starzeje, dziewczyny wyrzucają mu ulubione, porozciągane swetry a trampki jakby ścierają się wolnej. Ciężko w tych warunkach lubić grunge, lecz nikt nie mówił, że będzie łatwo.

4. Hoppipolla – Sigur Ros

Tu zaczyna się prawdziwy kłopot. Zarówno ten świetny kawałek chłopaków z mroźnej Islandii, jak i kolejne dwie piosenki spokojna można dowolnie zamieniać miejscami. Każda z nich miała swój czas, swój kwartał. Jeżeli chodzi o Hoppipola, właśnie teraz namiętnie słucham tej melodii i umieszczam ją poza podium tylko dlatego, że z trzech, spornych utworów ma najmniej odsłuchań. Biorąc pod uwagę, iż nie za bardzo znam islandzki znacznie bardziej zachwycam się samą muzyką, lecz jeżeli tłumaczenia znalezione w internecie są poprawne, warstwa liryczna jak najbardziej mi pasuje. Do tego – w końcu to Sigur Ros – mamy świetny teledysk.

3. Little Talks – Of Monsters and Men

Pierwszy kwartał tego roku (oraz grudzień 2012). Czas rozdarcia między sercem i rozumem gdzie ostateczne zwycięstwo odniósł ten drugi. Piosenka zaś wtargnęła do mej głowy i za nic w świecie nie chciała z niej wyjść. Inna kwestia, że wcale nie śpieszyłem się z jej eksmisją. Wraz z Pennyroyal Tea miała zagłuszyć wrzeszczące myśli. Jako, że się jej udało, nagrodzona zostaje miejscem na podium

2. Radioactive – Imagine Dragons

Jedna z najlepszych piosenek jakie w życiu słyszałem. Gdybym komponował muzykę, brzmiałaby właśnie tak. Świetnie mi się słucha tego kawałka, choć nie kojarzy mi się on zbyt dobrze. Bywały jednak takie dni, że z głośników leciała tylko ta melodia. Notabene, płyta, z której pochodzi utwór jest katastrofalnie słaba. Chwała jednak Smokom za to że nagrali Radioactive. Jak dla mnie, nie muszą robić już nic więcej.

1. For River – Kano Gao

Zapewne osoby, które mnie znają spodziewały się, że Radioactive zajmie miejsce pierwsze, gdyż to tym utworem jarałem się publicznie. Nie było takiej możliwości. Wygrała moja wrażliwsza strona, której istnienia sam do końca nie byłem świadom. Jak sądzę, jeżeli odsłuchacie For River kompletnie nie zrozumiecie czym się tak ekscytuję. Możecie też mieć dość mej fascynacji grą To the Moon. Widzicie, jestem człowiekiem raczej nieczułym, zwykle nie okazuję emocji – ani pozytywnych, ani negatywnych. Ponadto, zachwycić mnie czymś jest niezwykle trudno. Wzruszyć to już w ogóle. Jednakże studiu Freebird Games się udało. Abyście nie pomyśleli, że totalny ze mnie geek, nie jaram się samą grą. Powiem więcej, gdybym miał oceniać ją jako całość dostałaby może 5 w dziesięciopunktowej skali. O co więc chodzi? Gdy osoba, która poleciła mi ten tytuł (za co serdecznie jej dziękuję) powiedziała mi, że Patryk „Rojo” Rojewski płakał gdy nagrywał z niej materiał, pomyślałem, że to musiało być udawane. Stawiam, że jednak nie było, jako że i moje oczy były jakoś dziwnie mokre, gdy odkrywałem losy Johnnego i River. A nie uroniłem łzy nawet na Królu Lwie! Historia i muzyka – to rzeczy, które wbiły mnie w fotel i zostaną w mej pamięci na zawsze. Zresztą, jeżeli coś zmienia twoje postrzeganie miłości, musi być mocne.

Jestem ciekaw, czy powyższa lista jest dla kogokolwiek zaskoczeniem. Mnie osobiście dziwi brak utworów polskiej trójcy – Myslovitz, Negatyw, Lao Che. Poza tym, jakoś tak mało rockowo w tym roku. No i pierwsze miejsce, którego sam bym się po sobie nie spodziewał. Cóż, tak to wyglądało. Mam nadzieję, że w 2014 nareszcie wpadnę pod jakiś tramwaj i kolejnego podsumowania nie będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *