Twoje oczy lubią mnie

Wygląd się nie liczy – to oklepane stwierdzenie umieściłbym na szczycie prywatnego rankingu gównoprawdy.

Wciąż panuje moda na pocieszanie ludzi nieidealnych. Pełno jest głupich sloganów próbujących zrównać wadliwe osoby z jednostkami względnie normalnymi. Kobiety wciskają mężczyznom kit, że rozmiar nie ma znaczenia. Tępi się samotników zarzucając im depresję i próbując wetknąć ich w tłum. Ponad wszystko jednak, osoby ładne chcą wmówić tym mniej urodziwym, że brzydota jest kwestią drugorzędną.

Panie i panowie, czas powiedzieć sobie wprost – wygląd jest ważny i to zajebiście, cholernie ważny. Osoby, które twierdzą inaczej albo kłamią albo nieświadomie powielają utarte frazesy. Aby ludzie przestali zwracać uwagę na powierzchowność, potrzebne jest wejście na wyższy stopień świadomości, lecz raczej nikomu z nas to nie grozi. Praktycznie każdy żywy organizm, rozwinięty bardziej niż glista docenia walory fizyczne innych osobników. Oczywiście kanony urody są różne, ale sens pozostaje ten sam – ładny jegomość pobudza jakąś sferę mózgu, leżącą w sąsiedztwie płata zwanego chciałbym to ruchnąć! mobilizując osobniki płci przeciwnej (choć niekoniecznie) do kumulowania dobrych myśli o nim samym. Piękno łączy się z seksem, więc urodziwe jednostki mają większą szansę na posiadanie ładnego potomstwa, które ma szansę na jeszcze więcej potomstwa. Same plusy!

Oczywiście nieco przekoloryzowałem. Ludzie to nie psy. U nas dochodzą inne elementy osobowości – kultura, wykształcenie, zamożność itd., lecz wygląd nadal odgrywa ogromną rolę. Możecie myśleć, że lewitujecie ponad prymitywnymi instynktami, ale powiedzcie szczerze – lubicie sobie popatrzeć na koleżankę o buzi anioła dźwigającą piersi niczym cysterny lub umięśnionego kolegę z jędrnym tyłkiem? Przecież nie ma się czego wstydzić, wszyscy jesteśmy prostymi żyjątkami.

Jedynie większe szanse na stosunek to niewielkie ułatwienie. Udowodniono jednak, iż ładni ludzie wzbudzają większe zaufanie, toteż właśnie oni uśmiechają się do nas z billboardów, reklam telewizyjnych czy kolorowych magazynów. Nikt nie zatrudni do bezpośredniego kontaktu z klientem brzydkiego kandydata. Nawet jeżeli przystojny koleś ma mniejszą wiedzę niż jego kolega, każdy rekruter wie, iż to ten pierwszy wciśnie starym babom więcej aluminiowych garnków. Aby potwierdzić moje tezy, odniosę się do Pyrkonu. Był na nim konkurs na najlepszy kostium. Wiele kobiet przebrało się za Czarodziejki z Księżyca i większość wykonała strój ze sporą starannością. Niestety, Czarodziejki co wyglądały jakby zjadły Księżyc na śniadanie zostały skazane na porażkę. Brzydka postać z mangi? Toż to oksymoron.

Koślawa twarz i ciało przerastające rozmiar S nie przekreślają szans na karierę w jakiejkolwiek dziedzinie, jednak brzydalom będzie trudniej odnieść sukces. Ilu znacie szpetnych aktorów? Paru się znajdzie, lecz będzie to niewielki odsetek. Może tylko przystojni potrafią grać w filmach? Szczerze wątpię.

Kobiety dobrze wiedzą jak ważny jest wygląd. Wystarczy tylko spojrzeć na statystyki – panie wydają na kosmetyki ponad 100 miliardów dolarów rocznie. Wiadomo, są takie co mają jedynie szampon, mydło i dezodorant, lecz wiele z nich nie zmieściłoby flakoników z pachnidłami na pakę Żuka. Gdyby zapytać kobiety, dlaczego tak dbają o siebie najpewniej odpowiedziałyby, że dla własnego, dobrego samopoczucia. Dziewczyny… przecież wszyscy dobrze wiemy, iż robicie to dla nas, facetów. Każda przedstawicielka płci pięknej lubi, gdy chwali się jej wygląd a nikt nie robi tego szczerzej niż mężczyzna.

Jednakże pojawia się pewien problem, o którym wielu słyszeć nie chce – chorobliwe dbanie o swoją fizyczną aparycję. Media zarzucają nas pięknymi, zgrabnymi sylwetkami i przerobionymi w photoshopie gębami, więc łatwo wpaść w pułapkę. Wiem, że moje zdanie niewiele znaczy, ale jak rozglądam się po ludziach, niewielu znam takich, których można nazwać naprawdę brzydkimi. Wiadomo, mało kto dostałby 10/10, lecz 6 to chyba najczęstsza nota. Porównując się do Toma Cruise’a czy Emmy Watson można przerazić się na widok własnego odbicia w lustrze. Jednakże mówię to wam ja, Frustrat – nie jesteście brzydcy, jesteście normalni.

Pisząc tę notkę czułem się niczym ryba w wodzie. Jestem ekspertem od ohydy – ci co mnie znają, wiedzą, że gdybym pracował jako męska prostytutka najpewniej umarłbym z głodu. Aczkolwiek, po co mi ładny ryj, jeśli laseczki lecą na moją inteligencję, poczucie humoru i wypchany po brzegi portfel?

A nie, czekaj…

Jedna myśl na temat “Twoje oczy lubią mnie”

  1. Frustracie – nadal jesteś moim numerem jeden! Twoje poczucie humoru powala mnie na kolana. I nie – na tych kolanach nic robić nie będę. Ale pozdrawiam Cię serdecznie 😉

Odpowiedz na „~OlgaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *