Kill ‘Em All

Prawdopodobnie każdy z was słyszał o człowieku, który w Kamiennej Górze siekierą zamordował dziesięcioletnią dziewczynę. Zbrodnia straszna i całkowicie nieludzka, ale nie jest moim celem powtarzanie negatywnych określeń tego przestępstwa. Interesują mnie raczej reakcje ludzi. Jak to zwykle w przypadku takich tragedii bywa, także teraz powrócił temat przywrócenia kary śmierci. Domagają się jej ci mądrzejsi oraz ci głupsi, pragną wymierzenia sprawiedliwości poprzez strzelenie przestępcy w łeb. Osobiście jestem daleki od takiej pobłażliwości dla winnego i odmawiam wprowadzania kary ostatecznej (przynajmniej w tej chwili).

Moim zdaniem ludzie mają błędne przeświadczenie, że odebranie winnemu życia będzie dla niego najcięższą formą kary. W zasadzie, co może być gorszego od śmierci? Oj, bardzo wiele rzeczy. Zacznijmy od tego, że kilkaset lat temu śmierć stanowiła formę łaski. Co prawda, osoby dopuszczające się najcięższych przewinień najczęściej skazywane były na dokonanie swego żywota przed obliczem kata, ale rzadko kto dostępował luksusu natychmiastowego zgonu. Najpierw takiego delikwenta przypalano, łamano na kole, ucinano mu kończyny i rozciągano jądra wzdłuż głównego rynku. Śmierć? To dla pipek. Cóż przyjdzie z zabicia delikwenta? Nawet nie zdąży pocierpieć a już wszystko się skończy. Co się z nim później stanie? Cholera wie, może faktycznie trafi do piekła i będzie raczył się smolnymi kąpielami przez całą wieczność. Może jednak bóg się nad nim zlituje i pozwoli mu beztrosko skakać po obłokach. Ostatecznie człowieczek przestanie istnieć i nie zdąży nawet poczuć rozmiaru swej zbrodni.

Po co więc ryzykować? Nie lepiej wymierzyć mu konkretną karę tu, na Ziemi? Gdyby ktoś skrzywdził moją córkę nie satysfakcjonowałaby mnie jego śmierć. Chciałbym żeby cierpiał. Chciałbym żeby błagał o łaskę, żeby patrzył mi w oczy i domagał się tego ostatniego zastrzyku. A ja bym przewracał w palcach strzykawkę wiedząc, że w każdej chwili mogę skrócić jego męki. Użyłbym trucizny gdyby znudził mi się spektakl.

Jestem chory? Może. W mojej opinii cierpienie jest karą a śmierć wybawieniem. Jako, że żyjemy w cywilizowanym kraju raczej nikt nie pozwoliłby mi bawić się w Percy’ego z Zielonej Mili i wrzucać na elektrycznego grilla degeneratów. Gdybym miał wybierać wolałbym by krzywdziciel moich bliskich trafił do więzienia, tam przynajmniej współwięźniowie odpowiednio (powiedziałbym dogłębnie) o niego zadbali.

Jednakże, zakłady karne dla najokrutniejszych kryminalistów powinny wyglądać inaczej. Przestępca, który w wieku 20 lat zostanie skazany na dożywocie będzie generował koszty dla państwa przez kolejne 70 wiosen. Dojdzie więc do tego, że będę do emerytury pracował na gwałciciela własnych dzieci. Ech, ten kochany humanitaryzm! Co jednak zrobić by recydywista doznał odpowiedniej kary a przy tym był tani w utrzymaniu? Dla mnie sprawa jest prosta, wrzucić ich wszystkich w jakieś kompletnie odludne miejsce – wyspa na środku oceanu, pusty plac ogrodzony wielometrowym murem, który przestępcy sami wybudują, czy też inny teren odosobnienia. Sprawa do przedyskutowania. Przeżyją? Może, kogo to obchodzi? Pomyślcie jednak co się będzie działo na zamkniętej przestrzeni pełnej najgorszych bandytów. Ciągły strach, gwałty, kanibalizm, choroby, głód. Piękna sprawa. Do tego jakże humanitarna. Przecież pozwalamy im żyć, nikt im nie rozkazuje. Jeśli chcą mogą wybudować domy i uprawiać kukurydzę. Ich sprawa, wystarczy, że się zresocjalizują. Sami, bez wykładania choćby złotówki na ich utrzymanie.

Teraz jednak z innej beczki – choć sercem chciałbym ostrzej karać przestępców, rozum nakazuje ostrożność. Nie od dziś wiadomo, że system sprawiedliwości kuleje i to nie tylko w Polsce. Wiele osób zostaje niesłusznie oskarżonych i skazanych. Co więc w przypadku gdy prokurator się pomyli? Gdy na tortury lub śmierć wyślemy niewinnego człowieka? Powiecie, że ryzyko jest wliczone w koszty, ale jak byś się czuł(a) gdyby to ciebie zawlekli jutro rano pod ścianę i kazali twemu mózgowi rozpłynąć się po murze w akompaniamencie donośnego wystrzału? Pomyłki mogą dotyczyć każdego z nas, a skoro denerwujemy się gdy dostaniemy błędny zwrot podatku, pomyślmy co byśmy czuli gdyby zechciano nas ukatrupić. Ja bym się wnerwił.

Dlatego pomimo mojej krwawej wizji sprawiedliwości nie chcę wprowadzać jej w życie. Nie w rzeczywistości pełnej korupcji, nielojalności i braku kompetencji. Łatwo jest kogoś skazać lecz równie łatwo przyjdzie popełnić błąd. Jednak gdyby jakimś cudem dało się zagwarantować sprawiedliwość sądów, chciałbym by najgorsi przestępcy na własnej skórze poczuli wymiar cierpienia ludzi, który muszą oglądać zmasakrowane i zbezczeszczone zwłoki swoich bliskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *