Dupy i świnie

Ludzie często mają problem z zachowaniem się w towarzystwie. Nic dziwnego, na każdym kroku czekają pułapki, z którymi musimy się zmierzyć by nie wyjść na idiotów i przy okazji dobrze się bawić.

Zacznijmy od przywitania. Jak jestem w gronie mężczyzn nie ma z tym problemu:

Siema dziwko! Joł frajerze! <uścisk dłoni>

Prosta sprawa. Gorzej jest gdy pojawiają się kobiety. One wymuszają zachowywanie się, nie można witać się swobodnie bo jeszcze któraś odbierze słowo dziwka nazbyt osobiście. Poza tym, kilka pań miało do mnie pretensje, że nie podaję im ręki choć z facetami witam się właśnie w ten sposób. Według zasad dobrego wychowania to kobieta pierwsza powinna wyciągnąć dłoń więc nie popełniam błędu. Poza tym, ściskanie kobiecych dłoni wcale nie jest fajne, nie mówię tego by kogokolwiek obrazić. Rękę damy można głaskać, delikatnie dotykać, ewentualnie całować (oczywiście nie obcych pań, kij wie co i komu one robiły) ale nie ściskać.

Popularnym zwrotem podczas przywitania jest witam. Nie wiem jak wy ale ja używam go tylko gdy osoba z którą gadam jest za stara na cześć a za młoda na dzień dobry. Poza tym witam jest jakieś takie beznamiętne, jakby ktoś rzucał ochłap człowiekowi, z którym ma prowadzić konwersację.

Kolejny problem pojawia się gdy mamy do czynienia ze spotkaniem siedzącym i trzeba zająć miejsce przy stole. Niezwykle ważny jest wybór strategicznej pozycji dlatego nikt nie siada od razu po wejściu do pomieszczenia, każdy ocenia plusy i minusy danego krzesła.

Tam będę siedział koło Asi. Tępa strzała ale ładna. W sumie i tak będę pijany więc wszystkie kobiety będą mi się podobały a dobrze pogadać z kimś o IQ wyższym niż rozmiar mojego buta.

O nie, nie usiądę koło Dawida. Będę musiał się śmiać z jego beznadziejnych żartów a poza tym odstraszy mi wszystkie dziewczyny swoją mordą.

Tu chyba będzie najlepiej. Co prawda Tomek to gej ale przynajmniej kobiety go lubią więc dobrze się go trzymać. Trzeba będzie tylko tyłka pilnować ale to dam radę zrobić.

Oczywiście kwestia wyboru miejsca znika jeśli zaprawimy się przed imprezą. Wtedy możemy siedzieć nawet na żyrandolu a i tak będzie to najlepsza miejscówka, z której pozdrowimy całą knajpę.

Co zrobić po zajęciu odpowiedniego siedziska? Zamówić alkohol i wypić pierwszą turę jak najszybciej. W zasadzie na spotkaniach alkoholowych powinno się wychylać pierwsze trzy kieliszki bez zamienienia słowa. Jak wyglądają gadki na trzeźwo? Nikt nie wie co powiedzieć, kiedy się zaśmiać. Ludzie są speszeni gdy ktoś mówi za głośno, atmosfera jest napięta. Po pierwszej flaszce wszystko się zmienia: tu gadamy o medycynie, tam o filozofii, tam o dupie Maryni. Ktoś krzyczy, ktoś się śmieje, ktoś rzyga na biust koleżanki. Wszyscy są rozluźnieni niczym zwieracz Sashy Grey, nie ma nieśmiałych osób. Gra gitara.

Gdy przebywamy z dużą liczbą znajomych czasami nie dajemy rady przebić swojego zdania wśród ogólnego poruszenia danym tematem. W tym momencie trzeba zwrócić na siebie uwagę a można to osiągnąć wypowiadając jedno z ciekawych słów. Chodzi mi o wyrazy, które zna każdy a przy których nie można przejść obojętnie. Najczęściej są to przekleństwa lecz nie te powszechnie używane. Najlepszy przykład to cipka*. Wyobraź sobie sytuację gdy osoby siedzące obok ciebie prowadzą zażartą dyskusję na temat sytuacji gospodarczej Mozambiku a ty chcesz przyłączyć się do rozmowy i wyrazić swoje zdanie. W pewnym momencie ni z gruchy, ni z pietruchy mówisz cipka. Dyskusja na chwilę ucichnie i jeśli przeżyjesz ogólne zakłopotanie możesz wbić się klinem do rozmowy. Tu muszę dopowiedzieć, że przy kobietach nie zawsze ten sposób działa, często i gęsto panie uciekają gdy słyszą ciekawe słowa**.

Ważne jest również by nie używać niektórych wyrazów. Jeszcze jakiś czas temu określenia pedał, pedalski, pedalsko były normalne. Teraz gdy idę na spotkanie w męskim gronie i nazwę kogoś pedałem nagle obrażam połowę towarzystwa i ochroniarza na dodatek. Cóż, znak naszych czasów. Kiedyś panowie wstydzili się strzelać gole do własnej bramki to i nie zwracali uwagi na mało kulturalne synonimy słowa gej. W tej chwili trzeba uważać, niby się nie rozmnażają a coraz więcej ich jest.

Pedał to nie jedyny wyraz, którego staram się unikać. Osobiście mam uraz do słów świnia i dupa, oczywiście używanych w stosunku do płci pięknej. Nie rozumiem dlaczego panie nic z tym nie zrobią, przecież gdyby kobieta określiła faceta mianem kutasa lub knura poczułaby w całej okazałości co oznacza równouprawnienie i zupełnie po męsku dostałaby w lampę. Kobiety mogą akceptować, że są świniami i dupami ale ja uważam te słowa za cholernie obraźliwe i nigdy ich nie stosowałem. Niech tylko ktoś spróbuje nazwać moją dziewczynę świnią to mu pokażę gniew wieprza.

Problematyczne jest również zakończenie imprezy. Często i gęsto opuszczam spotkania towarzyskie po angielsku. To nie tak, że nie lubię ludzi, z którymi się widuję i strzelam focha, po prostu żegnanie się pijanych osób jest totalnie żałosne. Wszyscy się tulą, całują, drą mordy stojąc pół metra od siebie. Najczęściej nikt nie wie z kim i po co się ściska ale każdemu trzeba powiedzieć ymajsienara.

Na pewno zauważyliście, że opisałem tylko spotkania, na których się pije. Co zrobić w przypadku imprez bezalkoholowych? Proste, nie przychodzić.

*Nie przewracaj oczami!

**Gdyby ktoś chciał więcej to zapraszam do prywatnej rozmowy. Nie będę pisał ich publicznie bo i tak nadużywam przekleństw.