@

Wybaczcie mi długą nieobecność ale – choć trudno w to uwierzyć – nie wynikała ona z lenistwa. Mój komp postanowił pożegnać się z ziemskim padołem i przez jakiś czas byłem kompletnie odcięty od e-świata. Postaram się to powoli nadrobić. Jako, że już zacząłem nawijać o komputerach, pociągniemy temat i skupimy się na totalnie niezbędnym jak i masakrycznie wnerwiającym elemencie internetu – e-mail’ach.

Poczta elektroniczna to niewątpliwie przydatny wynalazek. Można wysłać komuś kilka ciepłych słów, ciekawe zdjęcie a ponad wszystko ofertę najniżej oprocentowanego kredytu dostępnego od zaraz w każdej placówce DupaBanku. Moja skrzynka ma bardzo ciekawą funkcję przenoszenia spamu do osobnego folderu lecz – nie wiedzieć dlaczego – gubi się niekiedy i miesza z całym syfem wiadomości ważne. Ostatnio zaglądając do elektronicznego śmietnika – nie jestem pewien czy z nudów czy potrzeby – zasiedziałem się tam troszkę. To fascynujące jak specjaliści od marketingu potrafią domyśleć się czego potrzebuję. I tak Jan Strzała zachęca mnie bym sprawdził jak mogę płacić niższe OC. Panie Janie, informuję Pana, iż jeżeli miałbym wydawać mniej na OC to musielibyście mi dopłacać. Niejaka Ania Lipińska proponuje mi pożyczkę na bardzo atrakcyjnych warunkach. Niestety, każda pożyczkę ma jedną ale bardzo poważną wadę – trzeba ją spłacić. Odezwało się do mnie również Orange (notabene lubię tę firmę) oferując tablet za 0 zł w abonamencie tysiąc pięćset sto dziewięćset. Aż chce się sparafrazować Marka Kondrata i rzec: Możesz mi powiedzieć… Po chuj mi tablet?.

Oczywiście oprócz powyższych wiadomości czekało na mnie jeszcze z sześćdziesiąt gwarantowanych nagród, których oczy me nigdy nie ujrzą. Napisała do mnie samotna kobieta spod Katowic szukająca w sieci ciepłego, kochającego mężczyzny zafascynowanego poezją. Dla ogólnej informacji, ja mogę być dla takich pań romantyczny jak Żmijewski w Nigdy w Życiu lecz dopisujcie proszę w ogłoszeniach ile bierzecie za godzinę. Czasami tylko nerwy tracę. Oczywiście zabraknąć nie mogło cudownych środków na odchudzanie. Sprzedawca tego ścierwa zawsze potwierdza działanie produktu – zaraz po tym jak naciągnie bandę idiotów zżera garść niezwykłych tabletek Auschwitz Slim i tak chudnie, że aż znika bez śladu.

W pracy (szczególnie ostatnio) odbieram masę maili i o ile na początku strasznie mnie one wkurzały, teraz mi zupełnie nie przeszkadzają. Oto jak pracuje Frustrat:
Uwaga! Jeżeli jesteś zwykłym zjadaczem chleba to czytaj punkt 1. Gdybyś jednak należał do grona mych przełożonych przejdź do punktu 2.

1.
O ja jebię… Czy ich naprawdę pogrzało? Dwa dni mnie raptem nie było i już 206 nieodebranych wiadomości?!
Dobra, muszę to przeczytać bo znowu nie będę czegoś wiedział i będą drzeć japę. Co my tu mamy… Tego nie rozumiem, to chyba nie dla mnie, tamto już zrobione.
Ok, trochę przeleciałem. Ile mi jeszcze zostało? CO?! 220?! Jakim niby cudem?!
Jasne, zdążyli mi jeszcze nasłać tego syfu. Dzięki wam, umrzyjcie w męczarniach.
A co to za przycisk? “Oznacz wszystkie jako przeczytane”? Hm…
O, żadnej nowej wiadomości. Po robocie zasłużony fajrant.

2.
Będąc świadom nikłych praw i jebitnych obowiązków pracownika firmy zdaję sobie sprawę z powagi wszelkich. wysyłanych do mnie wiadomości elektronicznych. Tym samym, z pełnym skupieniem zasiadam przed monitorem by przyswoić wiedzę będącą niegdyś mym pomostem między stanowiskiem ciecia malinowego a etatem ciecia wszystkich cieci. Oczywiście, że nie przeszkadza mi ilość materiału! Spokojnie wszystko przeczytam odbierając przy tym telefony, wypełniając tabelki i liżąc tyłek komu tylko trzeba.

W ogóle pisanie maili jest beznadziejne. To nie jest tak jak z wiadomością na GG, że możesz bezmyślnie stukać w klawisze gdyż osoba po drugiej stronie monitora i tak nie zdąży przeanalizować sensu zdania (istnieje taka szansa jeżeli rozmawiasz z wkurzoną kobietą). Trzeba myśleć, dobierać słowa by brzmieć choć względnie poprawnie.

Poczta elektroniczna przydaje się podczas szukania pracy. Tworząc dość długi tekst znacznie łatwiej jest ukryć prawdziwe intencje i delikatnie zapytać o interesujące nas rzeczy. Zawsze to lepiej wpleść pytanie o wypłatę w mailu niż przez telefon wymamleć: hajs się będzie zgadzać?. Poza tym, możemy wysłać swoje wypakowane malutkimi kłamstewkami CV będące przepustką do wielkiej kariery. Trzeba jednak uważać, nie tak dawno zamiast cefałki dorzuciłem jako załącznik jeden z moich wątpliwej jakości wierszy. Nie odezwali się. Pedały.

Pozwólcie, że notkę zakończę w typowo mailowy sposób:

Pozdrawiam
Frustrat Polski

PS. Przepraszam jeżeli tekst nie wygląda zbyt estetycznie. Jeszcze nie miałem kiedy ukraść pakietu Office.