Gorzkie żale

Katolicy ostatnio łatwo nie mają, ciągle to jakieś nowe afery w Kościele, wszędzie geje i pedofile. Niestety ludzie zbyt wiele uwagi poświęcają sprawom przyziemnym – nikt nie wspomni, że jeżeli Bóg (ten konkretny) naprawdę istnieje to mamy totalnie przerąbane.

Jak wiadomo system nagród i kar opracowany przez Wszechmocnego nie jest szczególnie skomplikowany – możesz cieszyć się wiecznym szczęściem w niebie, cierpieć katusze w piekle lub siedzieć w czyśćcu i oczekiwać na ewentualną łaskę z góry. Bóg przy określaniu miejsca pozażyciowego pobytu kieruje się głównie dziesięcioma przykazaniami. Nie wiem jak wy ale ja już osiem z nich mam na koncie a wiele nie tylko się zdublowało a nawet zmilionowało. Zresztą, niech znajdzie się ktoś kto choć jednego przewinienia nie popełnił. Może za bardzo się spoufalam ale jeżeli mógłbym doradzić coś Bogu to aktualizacja listy byłaby bardzo na miejscu. Jednak trochę czasu minęło od kiedy Bóg ksywka Płonący Krzak podarował Mojżeszowi tablice i niektóre przykazania muszą być przystosowane do dzisiejszych czasów.

Przed chwilą użyłem Twojego imienia, całkiem w sumie nadaremno ale na blogu też się liczy?

A jak pragnę dziewczyny a nie żony bliźniego to da radę żebyś przymknął oko? No i dlaczego nie można pożądać żony a o mężu nie ma ani słowa?

Jak byłem mały zakosiłem batona marki Mars ze sklepu osiedlowego wykorzystując nieuwagę pani Jagody – już po frytkach czy jeszcze jest nadzieja?

Pamiętajcie, że dochodzi również siedem grzechów głównych:

  1. Pycha – Niestety, jestem całkiem smaczny
  2. Chciwość – Hm… niby nie jestem chciwy ale wolę płakać w porsche niż w maluchu
  3. Nieczystość – Luz, myję się
  4. Zazdrość – Spoko, pozwalam dziewczynom nawet iść na miasto bez smyczy
  5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciuEkhm…
  6. Gniew – Sam jesteś ku*** gniew!
  7. Lenistwo lub znużenie duchowe – To akurat moje hobby

W ogóle sam Bóg to ma przerąbane. Cały czas musi nas pilnować i czuwać czy aby nie naginamy jego prikazów. Jest wszechmocny więc dla niego to pikuś ale robota mimo wszystko żmudna.

Bambo z Ugandy śpi z nie swoją żoną. No Bambo, nieładnie, to już drugi raz. Kolejna kreska w notatniku

Helmut przeszedł na czerwonym świetle… Hm, chyba mu to odpuszczę, tego nie mam w rozpisce. Ale trzeba go nauczyć moresu. Jak to się robiło? A, już mam – zaznaczam “policja”, teraz kopiuj, idę tutaj i teraz wklej. No, stróże prawa zawsze czujni!”

O, Jacek poszedł do spowiedzi. Tyle pisania na marne. Cóż, otworzę nową kartę, w sumie i tak brakowało mi rubryk przy “nie kradnij”

Jeżeli Bóg naprawdę jest to trzeba przyznać, że jego pomysły totalnie rozbrajają. Najgłośniejszy z nich czyli zesłanie własnego syna na ziemię by ten zbawił ludzkość to na pewno najpopularniejsza historia opowiadana przy gorzałce na spotkaniach władców wszechświatów. Jak już wspomniałem, Bóg jest wszechmogący więc jeżeli chciał kogokolwiek zbawić to nie mógł po prostu…hm, jakąś różdżką machnąć czy coś? Naprawdę trzeba było zawracać gitarę Maryi (i wkurzać Józefa), robić raban w całej północnej Afryce i pozwolić własnemu dziecku umierać w męczarniach na krzyżu? Nie jestem człowiekiem szczególnie inteligentnym i nie chcę się wtryniać w boski plan ale dało się to zrobić prościej i mniejszym kosztem, jeżeli istnieje niebiański dział finansów to na pewno nie był zachwycony bilansem zysków i strat. Mimo wszystko pomysłowość i rozmach to nasz Bóg ma.

Wracając do pojęć piekła i nieba, o ile o tym pierwszym wiemy całkiem sporo i na pewno nie kusi ono wysokimi standardami o tyle niebo wciąż jest zagadką. Z tego co słyszałem będziemy tam mogli oglądać oblicze Boga przez całą wieczność. Nie żebym miał coś przeciwko ale “cała wieczność” to kawał czasu i wypadałoby zapewnić jakieś rozrywki. Nie tam od razu luksusy a la Sheraton ale kobiety, piwo i PlayStation mogłyby być w pakiecie. Przepraszam, że tak ciągle radzę ale mógłbyś Boziu tam na górze kopnąć anioły z działu marketingowego w ich niebiańskie tyłki bo reklama nieba jako miejsca idealnego do spędzenie czasu do końca czasu jest raczej nędzna. Wiesz, jakiś spot w TV byłby w porządku. Tylko nie bierzcie przykładu z Fairy. “Nie wierzysz? Przyjedziemy do ciebie!” – ten element już przerabiamy z Jehowymi.

Mimo wszystko bardzo doceniam robotę wykonywaną przez Wszechmocnego. Może nie zachwycają mnie wojny, terroryzm, głód, epidemie, gwałty, morderstwa, Joanna Krupa, bieda, zakłamanie czy wyzysk ale trzeba przyznać, że w takim natłoku obowiązków można czasami coś przeoczyć. Poza tym, patrząc na wyniki stawiam, że to pierwszy świat naszego Boga – nie martw się stary, przy kolejnym pójdzie lepiej!

Czy ma pan chwilę na rozmowę o Bogu?

Na świecie jest kilka tysięcy religii i znacznie więcej wierzeń i odłamów. Czym jest religia, nie wnikam, to pojęcie dotyczy każdego człowieka indywidualnie i nie czuję się na tyle oświecony by tworzyć takie definicje. Mimo wszystko, mój mały móżdżek nieznaczący nic wobec potęgi jakiegokolwiek boga potrafi pojąć jedno – nie ma nic bardziej wpieniającego niż człowiek, który konicznie musi narzucić mi swój punkt widzenia.

Ostatnimi czasy wiele się mówi o islamizacji Europy. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to poważne zagrożenie dla starego kontynentu ale nie z powodu stricte religii muzułmańskiej. Zagraża nam po prostu banda religijnych oszołomów, których nie brakuje w każdej części świata i wśród osób wierzących w najróżniejsze dziwy. Patrzmy na swoje podwórko gdzie wciąż dominuje katolicyzm. Żeby nie było, osobiście nic nie mam do katolików, chodzą sobie do kościoła, jedzą ryby w piątek i dzięki nim mamy sporo wolnego od pracy. Jednak gdy słyszę, że jest to jedyna słuszna religia, gdy ktoś mi wmawia, że nie wierzyć to błąd, że nie będę zbawiony i tylko oni mogą mnie uchronić przed wiecznym cierpieniem w kotle kolesia z rogami to czuję jak krew mi się gotuje. Sorki panowie i panie, nie wierzę w to co wy i nigdy nie zacznę, nie kręci mnie to, nie lubuję się w poszczeniu, klękaniu i odmawianiu sobie przyjemności. A że nie pójdę do nieba? Przepraszam, a co to was obchodzi? Jeżeli jesteście tak wielce błogosławieni to siądźcie sobie na tarasie, wypijcie herbatę i śmiejąc się w duchu patrzcie na ciemny lud dążący ku zagładzie. Ja bym tak na waszym miejscu zrobił.

Oczywiście problem nie dotyczy tylko katolików. Wszystkie sekty i religie obrały sobie za cel by nastraszyć jak największą liczbę ludzi i narzucić im swój tok myślenia. Czy to muzułmanie, hindusi, buddyści czy inni animiści wszystkich łączy ślepa wiara we własną nieomylność. Będzie peszek jak się okaże, że nikt nie miał racji a trzeba było czcić np. Wielkiego Bakłażana. „Wybaczcie, nikt nie trafił. Będzie cierpieć cała wieczność. LOL.”.

Na przeciwnym biegunie są kolejne źródła mej frustracji – ateiści. Wierzący mają to do siebie, że biadolą nad losem swych ciemnych bliskich kroczących ku zgubie zaś niewierzący czują się niesłusznie lepsi, rozsądniejsi i często odnoszą się do ludzi religijnych z pogardą. Ciekawe skąd też u nich taka pewność, że ich brak wiary jest słuszny? Że niby takie z nich racjonalne, otwarte umysły wolne od zabobonów? Kiedyś mądrzy ludzie twardo upierali się, że słońce krąży wokół ziemi. A nagle zdziwko! Nie wierzysz? Spoko, nikt ci nie każe. Ale nie staraj się sprowadzać ślepych owieczek na swoją drogę bo postępujesz jeszcze gorzej niż wierzący – chcesz wpoić innym swoje wartości nie mówiąc nawet o możliwej nagrodzie. Katolicy chociaż niebo dają. A muzułmanie dziewice (dzięki temu przodują w moim rankingu, jak będę umierał to się nawrócę na Islam, a nóż się załapię).