Solą w oku

Rzadko zdarza mi się obejrzeć jakiegoś rodzaju program informacyjny w telewizji. Nie lubię, nie umiem, nie mam czasu bo gram w grę. Ostatnio jednak coś mnie wzięło i obejrzałem zarówno Fakty jak i Wiadomości. Dzięki temu zacząłem rozumieć dlaczego tak trudno jest teraz rozmawiać z ludźmi nie narażając się na kłótnie.

Weźmy na tapetę bardzo popularny ostatnio temat ustawy o IPN. Nie wiem kiedy przeczytacie ten wpis więc krótko wytłumaczę – ustawa przewiduje karę za zakłamywanie historii, przypisywanie Polakom zbrodni nazistowskich, używanie zwrotu polskie obozy zagłady (jak nie będę się odzywał to znaczy, że właśnie za to siedzę) i tego typu rzeczy. Na pierwszy rzut oka, całkiem niezły pomysł, ale jak to zwykle bywa trzeba trochę pomyśleć i wyjdzie, że taka ustawa to nie tylko plusy.

Niestety, wydaje mi się, że myślenie w telewizji nie jest już modne. Oglądam sobie TVNowskie Fakty i słyszę jaka to ustawa jest be, jak to pójdziemy do pierdla jeśli tylko napiszemy o Jedwabnem, jak Izrael zrzuci na nas bomby a Mosad wjedzie z buta do sejmu. Słucham, przeżuwam kolacyjną kanapkę i myślę sobie “no kurde, mają rację!”. W sumie strach będzie coś powiedzieć, coś napisać, publicznie obrazić. A na to zgodzić się nie mogę.

Panie Duda, nie podpisuj pan!

Nim dokończyłem kanapkę (z salami jeśli to kogoś interesuje) przełączyłem się na TVP i ich Wiadomości. Tam pan prezenter, co zawsze wygląda jakby chciał mi wpierdolić (nie chce mi się szukać nazwiska, ale dużo ich tam chyba nie zostało więc wiadomo o kogo chodzi) tłumaczy mi, że od lat byliśmy ośmieszani i poniżani, że nikt tak nie pomagał Żydom jak Polacy, że ustawa nie będzie karać za publikacje naukowo no i, że Żydzi tak naprawdę nie mają nic przeciwko a Mosad nie planuje z buta wjeżdżać. Przełykam więc ostatni kęs buły i krzyczę do telewizora:

Panie Duda, podpisuj pan!

Wtedy nagle przeszedł mnie prąd. Wiecie, takie dziwne uczucie, co czasami nadchodzi podczas kolokwium. Kiedyś już tak miałem, więc dobrze wiedzialem co się święci – pomyślałem.

Dałem się podejść jak dziecko. Jak bachor co wierzy, że gdy nie podniesie  rąk i nie przekaże energii Goku to Genki-dama nie ma szans się udać. W obu programach chcą nam faktycznie przekazać informacje, ale tylko te wybiórcze. Oglądając przez cały czas jeden kanał można zafiksować się na jeden punkt widzenia i stracić zdrowy rozsądek. A stąd już tylko krok do radykalizmu.

Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam się za wielce oświeconego, jedynego znającego prawdę. Ja tylko zdaję sobie sprawę, że rzadko kiedy coś jest afroamerykańskie albo białe. Wiem również, iż jest spora grupa ludzi co też przepuszcza papkę z telewizji przez swoje własne filtry. Niestety, czasami wydaje mi się, że osoby te nikną w tłumie bo nie są tak wyraźne i tak głośne jak reszta. Poza tym, będąc na środku walczysz na dwa fronty i jesteś odbierany jako ktoś bez własnych poglądów.

Stąd też tak trudno dziś gadać z ludźmi. Nawet najbanalniejszy temat zaraz zejdzie na tematy polityczne. Czy sobie tego życzysz czy nie, rozmówca zechce przekabacić cię na swoją stronę, zasypie cię teoriami o spiskach i skandalach, o których czytał na stronie tylkoprawda.wordpress.pl. Rzec by się chciało, przecież na tym polega rozmowa. Jednak dobrze wiemy, że obecnie rzadko komu zależy na rozmowie. Ludzie chcą po prostu wykrzyczeć swoje przekonania i jak trafią na “swojego” to razem będę nieść kaganek oświaty nawracając niewiernych. A jak spróbujecie się postawić i rzucić logicznym kontrargumentem? Po dłuższej chwili przetwarzania nieoczekiwanego błędu i restarcie mózgu, rozmówca nazwie was faszystami albo komuchami w zależności od preferencji politycznych.

Dalsza wymiana zdań nie ma sensu. Dlatego ja raczej w towarzystwie milczę. Nie chce mi się nikogo sprowadzać na właściwe tory, nie chcę się kłócić bo szkoda mi na to czasu i energii. Wolę być nijaki bo tak łatwiej. Może kiedyś, gdy naprawdę uznam, że czyjeś idiotyczne przekonania doprowadzą do tragedii stanę po przeciwnej stronie barykady. Obecnie jednak wolę popatrzeć, odsunąć się i obserwować jak idiota idiocie stara się przekazać mądrość.

Zastanawiacie się pewnie dlaczego przy tak wdzięcznym temacie nie pojawił się żaden żart o Żydach. Otóż ostatnio zacząłem publikować na Facebooku a na tylkoprawda.wordpress.pl piszą, że Zuckerberg pochodzi z rodziny żydowskiej.

#przypadekniesadze

Hans Kloss

Ubierasz się u Hansa Klossa? OCH! AHAHA! Słyszeliście to? AHAHA! Wiecie co? Nie zesrajcie się tym filmikiem.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie chcę usprawiedliwiać youtuberów/blogerów/vlogerów ośmieszonych w materiale TVN-u. Ulegli oni samouwielbieniu i przeświadczeniu o własnej idealności. Hańbą dla nich byłoby przyznać, że nie znają danego projektanta bo jak tak wielki spec w dziedzinie mody może czegoś nie wiedzieć. Pokazali przez to ogromną ignorancję i niekompetencję. Zostawmy ich jednak, na pewno teraz wstydzą się za siebie, może stracą rzeszę czytelników i widzów a nawet zlikwidują stworzone materiały. O to chodziło, tak? Ośmieszyć kogoś i pokazać swoją siłę?

Nie wiem skąd w ludziach taka chęć do upokarzania innych. Jad, który wylano na blogerów urósł do rozmiarów czystej nienawiści. Ciekawe jak wszechwiedzący hejterzy zachowaliby się gdyby podbiegł do nich ktoś z mikrofonem i spytał o godzinę. Zegarka szukaliby pewnie w odbycie. Najgorsze jest jednak to, że wiele osób wypowiada się w tonie czystej ekstazy wynikłej z możliwości ośmieszenia kogoś, jakby to dawało szczęście. Smutne i jakże ludzkie zarazem.

Pamiętacie może taki cykl z YouTube „Matura to bzdura”? Bardzo go lubiłem, śmiałem się z ludzi tam występujących ale również ze swojej niewiedzy, bo (choć wstyd przyznać) nie znałem wszystkich odpowiedzi. Mimo, iż niekiedy czułem się jak Einstein nie uprzedziłem się do żadnej pokazanej tam osoby i nie karmiłem swego ego jej lukami w edukacji Oczywiście większość obraźliwych komentarzy pod filmami brzmiała jakby autorzy pisali je podczas dogadzania sobie. Rozumiem, magia internetowej anonimowości ale jak beznadziejne trzeba mieć życie by czerpać satysfakcję z możliwości zgnojenia kogoś.

Mimo oczywistych błędów popełnionych przez osoby wypowiadające się w osławionym materiale nie sądzę by zasługiwały one na wiadra wylanych nań pomyj. Wierzę, że nasze złe czyny do nas wracają i mam nadzieję, że internetowi szczekacze jeszcze nadzieją się na własne penisy. Poza tym, pamiętacie ten śmieszny telefon do pielęgniarki opiekującej się księżną Kate? Ale byłby śmiech gdyby któryś bloger popełnił samobójstwo z powodu upokorzenia na antenie! Boki zrywać!

Jakby ktoś nie widział (w co wątpię) chodzi o ten materiał:

http://youtu.be/b3UJjYu33k0