Zawałowy rak

Jakieś 2 lata temu, w pracy jeden z moich kolegów pokazał mi guzek na nadgarstku pytając co to jest (ciekawe skąd ja mam wiedzieć?). Powiedziałem, że na nadgarstku często zdarzają się takie wybrzuszenia, nie są raczej groźne i nazywają się jakoś na „G”. Tyle tylko potrafiłem sobie przypomnieć i poradziłem by poszedł z tym do lekarza, na prześwietlenie chociażby. Gdy rozmowę podchwycili inni, zaraz wśród nich znaleźli się chirurdzy i ortopedzi. Przeprowadzili pełną diagnostykę robiąc wywiad, obmacując rękę, wyginając ją we wszystkie strony. Oczywiście w połowie rodzin takie schorzenie się pojawiło, miała je ciotka z Wałbrzycha i był to rak. Ciotka zmarła i niechybną śmierć przewidziano też koledze. Milczałem nie chcąc kłócić się z lekarzami.

Ten tajemniczy rak… Dla większości rak i nowotwór to synonimy. Gwoli ścisłości, każdy rak to nowotwór ale nie każdy nowotwór to rak. Toteż jeżeli ktoś ma nowotwór nie można zakładać, że jest już po frytkach jak to często bywa przy raku. Dla większości jednak nowotwór pozostaje wyrokiem śmierci gdyż większość kojarzy go z tymi najgorszymi, złośliwymi formami. Niespodzianka, ja też mam nowotwór, nawet nie jeden a pożyję jeszcze trochę o ile nie trzepnie mnie jutro tramwaj.

Inna kwestia – serce. Ogólnie, gdyby Polacy napisali własny podręcznik do medycyny, pod tym hasłem znalazłaby się tylko jedna choroba – zawał. Co by się nie działo z pikawą, bankowo jest to zawał. Kiedyś, gdy wraz z kolegami udzielałem pomocy pani, która zemdlała na ulicy podeszły do nas dwie starsze kobiety i jedna mówi do drugiej: „Pani, to zawał jest. Jak mój mąż miał zawał to tak samo leżał”. Hm… Ciekawe, człowiek mający zawał charakterystycznie leży. Cóż, zawsze mi się wydawało, że spoczywa tak samo jak przy milionie innych schorzeń ale co ja tam wiem.  Inna kwestia, że zawał tak samo jak rak najczęściej nakłania członków rodziny do zamawiania miejsca na cmentarzu. Prawda, zawał serca niesie dużą śmiertelność, lecz nie jest to tak, że w sercu przerzuca się dźwignię na „off” i jest pozamiatane. A tak dodatkowo, zawał nie musi dotyczyć serca, jest to martwica, która może dotknąć praktycznie każdego narządu. Panowie mogą czuć się bezpieczni bo zawał prącia praktycznie nie występuje.

Co tu jeszcze… Aha, cukrzyca. Ogólnie sporo się mówi o tej chorobie i większość ludzi zna jej skutki lecz nie przyczyny. W każdym bądź razie, nażarcie się czekolady lub przesłodzenie herbaty nie spowoduje cukrzycy. Można od tego przytyć a otyłość sprzyja tejże chorobie ale nawet gdyby komuś przytrafiło się zjeść któregoś dnia kilogram czystego cukru to nie obudzi się nazajutrz z cukrzycą. Z mdłościami to i owszem. Przy okazji, wiecie co to „stopa cukrzycowa”? Nie, nie jest to poziom zachorowań na cukrzycę. Jeżeli ktoś choruje i nie kontroluje poziomu cukru to zapraszam do obejrzenia zdjęć stopy cukrzycowej na googlach. Migusiem polecisz do diabetologa.

Nadciśnienie. Tętnicze dokładniej. Dla większości jest ono normą, czymś co charakteryzuje prawdziwego mężczyznę, który wcina „stjeki”. Niestety, hipertensja jest poważnym schorzeniem zagrażającym nawet życiu, nie bezpośrednio ale jest najczęstszą przyczyną chociażby wymienionego powyżej zawału czy też udaru krwotocznego mózgu, zwanego przez domorosłych lekarzy wylewem.  Toteż leczmy nadciśnienie zamiast czekać na diagnozę, którą przekaże nam zakapturzony pan z kosą.

To tyle z mojej strony, trzeba pamiętać, że wcale nie miałem zamiaru się mądrzyć lecz pokazać pewną przywarę naszego społeczeństwa, które przywykło rozmawiać o tematach, o których najczęściej nie ma pojęcia. Sam mam niewielką wiedzę ale coś tam trochę słyszałem. Mimo to, nigdy nie wydaję diagnozy, gdy ktoś mnie o coś pyta – od tego są lekarze, którzy mają wart miliony złotych sprzęt a nie tylko ogólne pojęcie.